Pamiętnik

IV. Nieobecność

22.06.2025


        Przyszła wiosna, a ja byłam w 4, albo 5 klasie szkoły podstawowej. Sporo dzieciaków z mojej klasy miało rodziców, którzy pozwalali ot tak zostawać im w domu, bo jakaś klasówka na którą nic nie umieją, bo nic się w szkole nie dzieje, a większość ocen jest wystawionych itp. Moi nigdy by na coś takiego nie pozwolili. Tego dnia miałam na późniejszą godzinę, a w domu było pusto. Granie w the sims na komputerze tak mnie pochłonęło, że na pierwsze zajęcia wiedziałam że się spóźnię. Ogarnęłam się szybko i wybiegłam z domu. W mniej więcej połowie drogi przestałam się śpieszyć i... postanowiłam pójść na swoje pierwsze w życiu wagary. Powrót do domu byłby ryzykowny, więc spacerowałam po mieście.

        Tego dnia akurat otworzone było targowisko miejskie. Za targowiskiem był duży parking, a zaraz za nim okrężna droga, którą jeżeli jechał jakiś samochód to musiał być to ktoś kto uczył się prowadzić, bo normalnie samochody tu nie jechały. Od drogi odchodziła kolejna asfaltowa droga, która była ślepą uliczką, wzdłóż niej rosły drzewa, a wszystko to znajdowało się pośród gęsto porośniętej łąki, która rozciągała się jeszcze o wiele dalej. Samo bycie na wagarach powodowało, że myślami byłam w swoim świecie o wiele głębiej. Poszłam tą właśnie drogą i skręciłam w ślepą uliczkę, która dalej gdzieś się nagle urywała. Dotarłam do miejsca, gdzie zza drzew można było dostrzec w oddali stację gazu i mały sklep. Pomimo, że widziałam ludzi którzy podjeżdżali na stację, to nie było raczej szans żeby mogli oni dokładnie dostrzec mnie.

        Mimo to pod wpływem impulsu pozbyłam się swoich jeansowych spodenek razem z majtkami. Chyba całkiem praktyczne było zdjęcie ich całkowicie z siebie i położenie na plecaku obok, w końcu błąkające się na butach spodenki mogły się pobrudzić - zażartowałam sobie w myślach, wiedząc że jeśli będzie ktoś przechodził nie zdążę ich na siebie włożyć. Będzie co będzie... Następnie ukucnęłam, symulując potrzebę fizjologiczną. Po pewnym czasie oczekiwania na nie wiedząc w sumie co, zaczęłam się lekko dotykać. Po pewnym czasie i to było niewystarczające. Nie chciałam jednak używać ręki mocniej, bo akurat nie na tym chciałam zostać przyłapana. Mimo to, wytrzymałam kilka długich minut w tym stanie. Bardzo przyjemnym uczuciem był kontakt z naturą i połączenie się z nią, jednak gdy muszki zaczęły sprawiać zbyt duży dyskomfort, musiałam się poddać.


Wasze komentarze nakręcają mnie do dalszego prowadzenia bloga... ✍🏻

Załóż darmową stronę internetową! Ta strona została utworzona w kreatorze Webnode. Stwórz swoją własną darmową stronę już teraz! Rozpocznij