Pamiętnik
III. Wstyd
23.03.2025
Jeszcze przez jakiś czas nikt obcy nie wykradł mojej niewinności swoim spojrzeniem. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo kochałam doprowadzać się do takich stanów pomieszania ekscytacji ze wstydem np. celowo stojąc przy oknie cała nago, nie mam jednak pewności czy ktoś mnie widział. Właśnie tutaj jest tak na prawdę klucz tego wszystkiego, samo poczucie bycia podnieconą jest niewielkie, wręcz znikome podczas aktu. Kiedy pokazuję za dużo czuję po prostu zwykły wstyd i ekscytację, uczucia do których mnie ciągnie i to one są celem. Z drugiej strony byłam też przez to jeszcze przez pewien czas zawieszona "pomiędzy" i od momentu odkrycia tego w sobie potrzebowałam sporo czasu, żeby się rozkręcić. Wszystko się działo głównie w mojej głowie i tylko moja wyobraźnia była kluczem do silniejszych doznań. Tak na prawdę mi to w zupełności wystarczało i po każdej jakiejś przypałowej akcji z tym związanej zamykałam oczy i fantazjowałam. Gdyby jakieś losowe sytuacje doprowadziły do tego, że muszę tylko odrobinę "pomóc zbiegowi zdarzeń" to nawet bym się nie wahała, ale nic takiego nie miało miejsca. To było jeszcze dla mnie za trudne. Do tego był potrzebny odpowiedni plan, czas i miejsce.
Rozdział swojego życia, kiedy byłam jeszcze na prawdę malutką dziewczynką mogę zamknąć już, ostatnią historią w przedszkolu. Do przedszkola chodziłam tylko do klasy zero. Wejście do naszej sali było na parterze w rogu, po wejściu do środka zaraz obok po lewej stronie były drzwi do łazienki. Pewnego razu, jedna dziewczyna otwierając drzwi do naszej sali miała już spodenki zdjęte do połowy, po to żeby zdjąć je całkowicie do dołu na oczach nas wszystkich. Po prostu bardzo śpieszyła się do łazienki i myślała, że wchodzi bezpośrednio do niej. W sali wybuchł śmiech, a ja o tej sytuacji jeszcze długo nie zapomniałam, analizowałam ją. W końcu miałam taki bezpośredni kontakt z ekshibicjonizmem na żywo. Kiedy byłam już w szkole ten obraz bardzo często towarzyszył mi przy moich pierwszych masturbacjach. Wracałam myślami najczęściej stawiając siebie samą w głównej roli tej historii.
Nadszedł czas na moje pierwsze podsumowanie. Z samej definicji ekshibicjonizm polega na obnażaniu swojego ciała, bez późniejszego współżycia, dlatego obie te rzeczy mocno od siebie oddzielam. Najbardziej lubię obnażać się przed osobami o wiele starszymi ode mnie. Wykluczam osoby te z jakichkolwiek fantazji seksualnych i mogę dzięki temu oddać się całkowicie uczuciu obnażenia. Myślę, że duży wpływ na to ma po prostu też to, że dorastałam na działce moich dziadków i widziałam tam praktycznie wyłącznie osoby w podeszłym wieku. Poza tym przy pokazywaniu swojego ciała osobom, które swoją młodość mają już dawno za sobą jest też w pewnym stopniu najbardziej poniżające i wstydliwe. Może wywoływać silniejsze pożądanie u mężczyzn. Co do pozostałych różnic wiekowych ciężko jest mi się jednoznacznie określić, raczej zależne bardziej od dnia. Kiedy widzi moje ciało ktoś bardzo młody, bardzo prawdopodobne jest, że pierwszy raz w życiu zobaczył to co zawsze jest pod bielizną i to też potrafi dostarczyć mi dodatkowy zastrzyk adrenaliny.
Wasze komentarze nakręcają mnie do dalszego prowadzenia bloga... ✍🏻

